Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ciąg przebył wyspę Salcette i dążył do stałego lądu. W Collyan, opuściwszy leżącą po prawej stronie stacyi drogę, prowadzącą przez Kandalach do południowo-wschodnich Indyi, skierował się do najbliższego przystanku Pauvell. Tu zapuścił się w bardzo strome góry wschodnich Ghatów o podnóżach z barattu i marmuru, których najwyższe wierzchołki pokryte są gęstemi drzewami.
Od czasu do czasu-pan Cromarty z panem Fogg zamieniali kilka słów. W danej chwili generał na nowo wszczął rozmowę, urywaną co chwila.
— Parę lat temu, panie Fogg, miało miejsce opóźnienie, któreby napewno popsuło pańskie projekty.
— Dlaczego?
— Dlatego, iż pociąg zatrzymał się u stóp tych gór i trzeba je było przebywać na noszach lub grzbiecie słonia do stacyi Kandalah, leżącej po przeciwnej stronie.
— Opóźnienie nie może zmienić mego programu — odparł pan Fogg — gdyż przewidziałem możliwość pewnych przeszkód.
— Wiedz jednakże, panie Fogg — odparł generał — iż czeka cię niemiła historya z powodu awantury tego chłopca. Rząd angielski surowo karze tego rodzaju przestępstwa — ciągnął dalej — zważa bowiem bardzo na to,