Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/068

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


by szanowano religijne obrzędy Indyan. A gdyby sługę pana zatrzymano...
— Więc cóż? gdyby go zatrzymano, zostałby skazany, odsiedziałby karę i powrócił najspokojniej do Europy. Nie widzę przyczyny, dla której sprawa moja miałaby ucierpieć.
Rozmowa znowuż się urwała. Podczas nocy pociąg przebył Ghaty, Nassik i nazajutrz, dnia 21 października, zapuścił się w kraj piaszczysty, terytoryum Khandeish. Napotykano tu wsie dobrze utrzymane, pełne dostatnich chat; kopuły świątyni zastępowały dzwonnice kościołów europejskich. Mnóstwo małych strumyków upiększało tę urodzajną miejscowość.
Przebudziwszy się, Obieżyświat patrzył i nie mógł uwierzyć, iż przebywał Indye. Przekonał się jednak o tem dowodnie. Lokomotywa, prowadzona ręką maszynisty angielskiego i ogrzewana angielskim węglem, okopcała dymem swym plantacye kawy, drzewa muszkatołowe, gwoździkowe i krzaczki czerwonego pieprzu. Para kłębami wznosiła się nad różnymi punktami, między którymi ukazywały się malownicze chatki, klasztory i świątynie z ozdobami architektury indyjskiej. Następnie odkrywały się ogromne przestrzenie pełne tygrysów i wężów, wreszcie lasy, w których stąpały słonie, poważnie spoglądające na mknący szybko pociąg.