Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lat mieszkał w Indyach i tylko od czasu do czasu odwiedzał swój kraj rodzinny. Generał był człowiekiem wykształconym, któryby chętnie udzielił wskazówek co do zwyczajów, historyi organizacyi kraju Indusów i t. p., gdyby pan Fogg zechciał czegoś się o tem dowiedzieć. Lecz dżentelman ten nie pytał o nic. W danej chwili obliczał ilość spędzonych w podróży godzin i wyniki były takie, iż zatarłby ręce z zadowoleniem, gdyby nie należał do ludzi, unikających wszelkich zbytecznych ruchów. Pan Franciszek Cromarty pomimo, iż widział go tylko z kartami w ręku, znał go już poniekąd.
Zastanawiając się nad dziwną istotą pana Fogg, zapytywał się w duchu, czy pod tą chłodną powłoką biło człowiecze serce, czy jegomość ten mógł być wrażliwym na piękno natury i mieć jakiekolwiek dążenia.
Pan Fogg był dla generała ciekawym okazem i ze wszystkich napotykanych oryginałów największym dziwakiem. Phileas Fogg nie ukrywał przed Franciszkiem Cromarty projektu podróży naokoło świata, ani też warunków, w jakich ją odbywa. Generał brygady widział w tym zakładzie ekscentryczność bez pożytecznego celu, którym się zawsze kierować powinien człowiek myślący i rozumny.
W godzinę po wyjeździe z Bombayu po-