Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Nie — krótko uciął Gorski — nie dwubarwna bandera.
— Możeś się rozpił na morzu z samotności? — zagadnął Kiryłła z pożądliwym błyskiem oczu.
Wybuch śmiechu towarzyszy pogrążył pijaka na dno kompromitacji.
Gorski machnął ręką.
— Nie domyślicie się nigdy, to cała historja i do tego długa i dość żałosna historja — dodał, uśmiechając się gorzko.
— No, to opowiedz tę długą i żałosną historję — rzekł porucznik Guilherme de Faria — twoja kolej teraz, a pozatem w długich i żałosnych historjach zawsze musi być coś o miłości, a ten temat, jak wiesz, ogromnie mnie interesuje.
Wszyscy uśmiechnęli się znacząco spojrzawszy na Guilherma. Nawet Kiryłła, otrząsnąwszy się z uczucia wstydu, uniósł czerwony nos z nad szklanki i, uśmiechnąwszy się szeroko, oblał siedzących zapachem koniaku i rumu.
Kapitan Gorski wydobył z kieszeni fajkę i zaczął nabijać tytuniem.
— Opowiem bardzo chętnie — rzekł po chwili — opowiem — muszę opowiedzieć, wogóle źlem zrobił, żem milczał dawniej, gdybym pyskował o tem