Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wszystkiem, zawsze i wszędzie, możeby przestała mnie gnieść ta straszna zmora i nie stałoby się tak, jak się stanie...
Wszyscy poprawili się w fotelach i utkwili wzrok w kapitana.
Gorski zapalił fajkę i zaczął mówić:
— Pamiętacie wąsatego Januszka? Tego sympatycznego karciarza i hulakę? Pamiętacie na pewno. W szkole morskiej siadywał stale w pace za różne wykroczenia natury alkoholicznej. Otóż spotkałem go wypadkowo przed dwudziestu mniej więcej laty w jednym z podrzędniejszych portów Australji. Nie byłem wtedy nigdzie zaokrętowany i nie miałem pieniędzy, za wszelką cenę zaś musiałem się dostać na pagórki Hong-Konga, gdzie miałem przyobiecane miejsce porucznika na jakiejś chińskiej barce. Wąsaty Januszek dowiedziawszy się o mojem żałosnem położeniu zabrał mnie wraz z gratami na pokład „Perły“, połowem których szkuner ten jakoby się trudnił, w rzeczywistości uprawiając różnorodny szmugiel na szeroką skalę. Januszek był komendantem na tej rozbójniczej łajbie i miał wielkie plenipotencje od swojego patrona Greka, typu z pod najciemniejszej gwiazdy całego planetarjum przestępczego. Mając, tedy carte blanche co do wytycznej swych