Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


najmłodszy Olivier, znany cynik, wypuszczony świeżo z więzienia angielskiego, gdzie siedział za uprawanie szmuglu bronią grecką barkantyną na wodach chińskich.
Zapadło właśnie milczenie po pierwszych słowach opowiadania kapitana Gorskiego.
Po Olivierze, który pierwszy przerwał ciszę, zabrał głos Mc. Tavich.
— Ja też tego nie mogę zrozumieć — odezwał się Anglik ironicznie skrzywiwszy usta — przecież do emerytury, my dear captain Gorsky, zostaje ci wszystkiego dwa lata. Czyż, naprawdę, flota twej bałtyckiej ojczyzny nie da sobie rady bez ciebie w ciągu czasu tak krótkiego? Jabym radził poczekać te dwa lata i wtedy dopiero ofiarować siebie w prezencie ojczystej banderze...
— Ja wcale nie z pobudek patrjotycznych porzucam służbę w Towarzystwie.... — rzekł kapitan Gorski, napełniając szklankę rumem.
— Niestety, nie z pobudek patrjotycznych — dodał zamyślonym wzrokiem wybiegłszy poza czarny otwór iluminatora.
— Tiens?! — zdziwił się Olivier — więc to nie dwubarwna bandera wywabia ciebie z wód Atlantyku?