Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przytomnych oczach, w których odbija się niebieskie światło błyskawicy!
Długo walczyłem i opierałem się, lecz już dłużej walczyć ze sobą nie mogę! Wabiące dźwięki hawajskiej gitary gonią mnie zawsze i wszędzie. Wracam na wody Australji.
Kapitan Gorski skończył, pociągnął potężny łyk rumu i zapalił zagasłą fajeczkę.
Zapadło milczenie, którego nie przerywał żaden z oficerów. Słychać było wyraźnie chrobot węgla w bunkrach stojącej obok na kotwicach „Św. Marji“ i ostrożne mlaskanie Kiryłły z upodobaniem chłepczącego swój rum.
Pierwszy przerwał milczenie Guilherme de Faria.
— Opowiedz teraz ty cokolwiek — zwrócił się do Oliviera — twoja kolej.
Porucznik dalekiej żeglugi Olivier uśmiechnął się drwiąco.
— Ustępuję narazie głos Kiryle — rzekł zwolna — niech coś opowie o stosunku w jakim pozostaje rum do awansów oficera marynarki. Ja zaś swoje opowiadanie odkładam na kilka lat. Być może spotkamy się jeszcze kiedy w jakim porcie i wtedy to opowiem wam tą samą historję kapitana Gorskiego tylko z zamianą na inne osób działających.