Strona:Jerzy Liebert - Poezje.djvu/56

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    NOCĄ, CO PRZESZŁA PRZEZ NAS OGRODEM.


    Nocą, co przeszła przez nas ogrodem gwarzącym,
    Szmerem liści, mgłą jezior i klombów wyziewem —
    Przykryci obłokami, jak pachnącem drzewem
    Rośliśmy w gwiazdy srebrne marzeniem gorącem.

    Jan w dłonie kryjąc czoło i oczy rozumne,
    Marja kameą bladą spięte mając szaty,
    Ja zmęczony podróżą, patrzący na kwiaty —
    Z nami ziemia ze wszystkiem pokornem i dumnem.

    Jak fontanną w nas biła cisza tej otchłani,
    Onieśmielonych sobą — słowami i ciałem.
    Marji na ramię Jana dłoń kładąc, spytałem —
    Gdzież zgoda na nas samych w nas skryta o, Pani,

    Gdzież zgoda, której w drodze szukałem daremnie,
    Otruty niebem, głębią jego i bezmiarem,
    Dreszczami jego chłodny, parny jego skwarem
    Jak ziemia, której ciepło przepływa przezemnie.