Strona:Jerzy Bandrowski - Szkarłatna róża.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nie do pewnego stopnia zdziczeli. W każdym razie wykazują już bardzo mało zdolności twórczych.
Jezuici byli także pionierami badań naukowych w tych tajemniczych krajach; oni pierwsi dali wyczerpujące opisy dżungli podzwrotnikowej, najrozmaitszych plemion Indian leśnych, również w Ameryce Północnej, fauny i flory wielkich rzek, po których podróżowali, jak na przykład rzeki Missisipi, którą w całej jej długości zbadał i doskonale opisał misjonarz jezuicki.
Równocześnie zaś oddziały armii jezuickiej, wspomagane przez legiony świętych, błogosławionych i męczenników, dążą na Daleki Wschód, do Indyj, Chin i Japonii. Tu praca z początku odbywa się w warunkach lżejszych, bo przede wszystkim ludność, składająca się z wyznawców różnych religij i niezliczonych sekt, jest bardziej tolerancyjna, czy może na sprawy religii obojętna, a zarazem warunki kulturalne są znacznie lepsze. Żyje się bądź co bądź wśród ludzi cywilizowanych, u których nauka albo wzbudza ciekawość i chęć do dyskusyj, albo też umysłom zabobonnym zdaje się obiecywać nowe czary i cuda. Tak się dzieje w Indiach. Bramini i filozofowie buddyjscy prowadzą z misjonarzami długie dysputy teoretyczne, szermując swymi mrzonkami teozoficzno-pogańskimi i arcysubtelnymi sofizmatami swej zimnej, sztucznej dialektyki. Wszystko to się dzieje na tle przepięknych, starych świątyń