Strona:Jerzy Bandrowski - Szkarłatna róża.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Rozdział II
W LUBELSKIM KOLEGIUM JEZUICKIM

Około r. 1615 oddano go do kolegium jezuitów w Lublinie. Była to najlepsza rzecz, jaką pani Męcińska mogła zrobić dla swego syna. Kolegium owo było sławne, podobnie jak i sposób nauczania przez pedagogów jezuickich, a trzeba też dodać, że był to okres wielkiego rozkwitu tego zakonu. Jezuici mieli już wówczas swoje seminaria misjonarskie, z których wysyłali doskonale przygotowanych i wykształconych misjonarzy w najodleglejsze strony świata. Bawiąc na studiach w kolegium tego zakonu, Męciński musiał się bodaj z grubsza zaznajomić z jego pracami, a gdy się z nimi zapoznał, ogrom ich musiał mu zaimponować i natchnąć go zapałem do pracy apostolskiej prowadzonej na tytaniczną skalę.
Albowiem była to obfitująca w kauczuk, złoto i diamenty Brazylia, w której dżunglach misjonarze nawracali Indian leśnych, ludy prastare, żyjące w gąszczach dziewiczych lasów nad brzegami rzek, płynących cicho korytarzami leśnymi, wysokimi na 60 metrów i więcej, a ocienionymi zielonymi sklepie-