Strona:Jerzy Bandrowski - Sosenka z wydm.djvu/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lecz stał, jak żołnierz na posterunku, z dumą i pokorą zarazem myśląc o tem, że jest ogniwem między światem a ludźmi z wioski między dwoma morzami i że jest nietylko urzędownikiem, ale zwiastunem wieści dobrych zdaleka.
I oto przypomniał mu się archanioł Gabrjel, niezmordowany zwiastun Boży, i poczta uczuł w sercu wielką błogość, iż służy pod jego rozkazami, wykonywając je sumiennie i z całego serca.
Za to dobra wróżka zapaliła mu cudowny bom w lesie.
Tłum odstąpił od pociągu, który gwizdnąwszy przeraźliwie, ruszył.
Młody poczta stał wyprostowany, patrząc, jak mijają go oświetlone okna wagonów.
Wiedział teraz — czem i kim jest.
I dlatego, gdy znowu skierował się ku poczcie, aby tam oddać i rozdzielić korespondencję, szedł z radością, szczęśliwy.
Żal mu tylko było, że z powodu święta nie będzie mógł dziś zanieść dobrych listów biednym mieszkańcom swej wioski między dwoma morzami.