Strona:Jerzy Bandrowski - Bajki ucieszne.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Aż wreszcie jeden rzecze: — Jak tu z twojej mowy
Domyślam się, nieszczerość zarzucić nam chcecie
Żeśmy temu niewinni — spostrzeże i dziecię.
Tyś uczciwy, zaś łotrem twój sąsiad, rzecz znana
Sprawiedliwość zupełnie chyba ci już dana,
Jakże nam było można wpierw z nim zrywać, druhu
Kiedyśmy o wyroku nie mieli ni słuchu.
A choć prawdzie sprzyjamy, i w tem mądrość męża
Nam prawda tylko wówczas święta, gdy zwycięża!


BAJKA O BYKU.

By wielkiego udać zucha,
Byk, urwawszy się z łańcucha,
Po dziedzińcu uganiał co siły.
Zwierzęta, jakie gdzie były,
Rozumie się, wszystkie w nogi —
Byk był nadzwyczajnie srogi!
Z podwórza — już po ogrodzie
Ugania, to drzewka bodzie,
To znów depce kwiaty, grzędy,
Pędzi tędy, to tamtędy
Nadzwyczaj zadowolony,
Że zwierzęta na wsze strony
Rozpierzchły się z przerażeniem.

21