Strona:Jerome K. Jerome - Dziennik wycieczki do Oberammergau.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Przy sąsiednim stoliku siedzi rumiana, szczęśliwa dziewczyna, pełna wdzięku i naturalnej dumy, wybaczalnej w młodej osobie, która właśnie wyratowała wielce obiecującego młodzieńca od cierpień, waryacyi, a może samobójstwa (wyznał to jej otwarcie) przez oddanie mu na życie całe pulchnej swej rączki, którą teraz, myśląc, że nikt nie widzi, ściska mocno pod stołem.
Naprzeciw przyjemnie wyglądająca rodzina, zajada omlet i popija go białem winem. Ojciec, zadowolony, śmieje się wesoło; dzieciak poważny, uroczysty — zajada; matka uśmiecha się do obu, nie zapominając również o jedzeniu.
Zdaje mi się, że pokochać można kobiety niemieckie, gdy się z niemi dłużej pobędzie. Tyle w nich jest słodyczy, kobiecości! Z ich dobrych, poczciwych twarzy płynie jakaś zdrowa atmosfera, prosta i uczciwa.
Patrząc w te spokojne, nieruchome oczy, marzy się o białej bieliźnie, złożonej w wielkie prasy; o mile pachnącej lawendzie, o apetycznych potrawach, dobrze przyrządzonych, o rondlach świecących jak złoto; o pół tuzinie małych nóżek drepczących po pokojach, o donośnych głosikach, zadających niedorzeczne pytania; o spokojnych rozmowach przy świetle lampy, gdy dzieci usnęły, toczących się niezmiennie o ważnych gospodarskich sprawach i domowej polityce, przy niezmordowanem cerowaniu długich pończoch.
Kobiety takie nie zawrócą głowy mężczyźnie,