Strona:Jerome K. Jerome - Dziennik wycieczki do Oberammergau.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

dnego na drugiego przechodzą od czasów pierwszego uformowania regimentu, tak słodkie, czyste i pełne nuty, iż zdają się wypływać z najlepszych skrzypiec.
Do takiej muzyki dopasowane jest w Niemczech i słuchające audytoryum. Bawarscy rzemieślnicy i kupcy rozumieją i oceniają dobrą muzykę jak rozumieją i oceniają dobre piwo. Nie zadowolisz ich byle czem.
Monachijczycy bardzo są wrażliwi na to, jak jest oddany ich ukochany Wagner, Mozart, Haydn; słuchając muzyki, pochłaniają kiełbaski i sałatę z kartofli; gdy są zadowoleni biją frenetyczne oklaski, a wszelkie lekceważenie wrażeń muzykalnych potrafiliby skarcić należycie.
Kto chce poznać Niemców, musi zwiedzać ich piwiarnie. Tu zbierają się rzemieślnicy wszystkich cechów. Tu po całodziennej pracy przychodzi kupiec z całą rodziną, młody pisarczyk z żoną i jej matką, żołnierz ze swą kochanką, studenci, pokojówka z kuzynkiem, kucharka ze strażakiem, rzemieślnik i subjekt.
Tu schodzą się pary małżonków i przy kuflu piwa rozprawiają o swych dzieciach: o małej Lizie, co wyszła zamąż za mądrego Karla, pracującego gdzieś daleko za morzem; o wesołej Elzie, mieszkającej w Hamburgu, która już ma wnuczęta; o jasnowłosym Franku, ulubieńcu matki, walczącym za ojczyznę.