Strona:Jerome K. Jerome - Dziennik wycieczki do Oberammergau.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

ale chwycą go za serce, ostrożnie z początku, tak, że on zaledwie czuje niebezpieczeństwo, a następnie serdecznemi nićmi oplączą go tak mocno, iż powoli, powoli, ucichną gorące namiętności lat młodych, a tęsknić zacznie do tej dobrej, pracowitej twarzy, i w końcu uczuje, że bez tej bratniej duszy świat pustką dlań będzie i stworzą jednę nierozerwalną całość.
Pozawczoraj jedliśmy obiad w piwiarni. Zdawało nam się, że przyjemnie będzie jeść i pić przy akompaniamencie muzyki, ale przekonaliśmy się, że w praktyce tak nie jest. Do jedzenia przy muzyce trzeba mieć doskonałe trawienie, szczególniej w Bawaryi.
O muzyce, grającej w piwiarniach, zapomnieć nie można. Należący do orkiestry monachijscy żołnierze są to pleczyści, wysocy mężczyźni i pracować się nie lenią.
Prawie nie rozmawiają, nie gwiżdżą. Całą siłę oddechu zużywają na spełnienie swego obowiązku. Nie dmą bardzo silnie w instrumenty — z obawy, by nie popękały; ale o ile tylko trombon, kornet, trąba wytrzymać może, o tyle wydaje z siebie całą potęgę dźwięku.
Jeżeli jesteś o milę oddalony od monachijskiej kapeli wojskowej, a nie jesteś głuchy jak pień, to słuchasz z przyjemnością, ale o niczem innem myśleć nie możesz. Musisz całą uwagę zwrócić na nią, tak cię absorbuje ta siła tonów, idziesz — to musisz