Strona:Janusz Korczak - Sam na sam z Bogiem.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

czemu tak czynisz? — To nie wyrzut, Boże, tylko pytanie.
Wybacz Boże, że je kocham więcej, niż Ciebie, Bo je powołałam do życia, ale i Ty też, o Boże: ponosimy wspólną odpowiedzialność, oboje winni, że to-to żyje i już cierpi. Czuwać musimy.
Cierpi — płacze.
Boże, kochając to maleństwo bez pamięci, może Ciebie w niem kocham, bo jesteś-jesteś-jesteś w tem Najmniejszem — Największa Tajemnico, — Boże.
Nie wierzę w grzech, bo gdyby był, miłość moja byłaby grzeszna, a czy miłość matki do dziecka może być grzechem?
Nie obchodzą mnie cierpienia, których — wiem — wiele, nie obchodzą mnie łzy, których — wiem — wiele na świecie. Nie mogę, — komu kłamać będę? Tylko twoje łzy, dziecino, tylko twoje uśmiechy, trosko ty moja serdeczna.
Dziecię, — rozkoszne ty moje kajdany z jaśminu i gwiazd, dziecię — kwiecie przebaczenia, śnie mój radosny o odkupieniu,