Strona:Janusz Korczak - Sława.djvu/06

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


do szkoły, ale łatwej — gdzie tylko stawiają do kąta, jeżeli się źle sprawować.
Właściwie Władek rozmawia tylko z Manią, ale też niechętnie. Bo Mania jest dziewczyna, pożaru nie widziała, a jak coś opowiada, nigdy wiedzieć nie można, czy było naprawdę, czy tylko tak wymyśliła.
— Kłamiesz! — mówi Władek.
— Jak mamę z duszy kocham, że prawda!
I Władek w rozmowie z Manią ciągle powtarza:
— Ty tam dużo wiesz!
Albo:
— Co ty tam wiesz!
Albo:
— Głupia jesteś...
O cioci, której zawsze gorąco i nie znosi hałasów, też mówić nie warto, bo tatusiowi nie chciała pożyczyć stu rubli; a tatuś był łatwowierny i wszystkim pożyczał.
Nawet wuj — ale nie cioci mąż, tylko ten drugi, który Pchełkę nazwał Pchełką i Władkowi dał domino i piórnik z kluczykiem — też nie będzie przychodził na nowe mieszkanie.
I wszystko się zmieni.
Można wspomnieć, że raz Abu wypadła z kołyski; że Pchełka znalazła za beczką mysz, która się jeszcze ruszała; że Władek bardzo pokłócił się z Wicusiem