Strona:Janusz Korczak - Bezwstydnie krótkie.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



— Dopiero ja. — Wstaję i powiadam: „Proszę o głos“. — Uważasz: w kwestji formalnej. Musieli mi dać. Powiadam: „Panie przewodniczący, proszę poddać pod głosowanie mój wniosek“. — Odrazu zrobiło się cicho. — Patrzą. — No i dopiero ja: „Proszę pod głosowanie mój wniosek, żeby przerwać dyskusję“. — Zaraz, proszę cię głosowanie. — I przeszło. — (Jeszcze tylko ci, co byli zapisani. Jeden się nawet zrzekł). — Gdyby nie ja, byliby całą noc. — Potem, proszę cię, do knajpy. — Zdrowie moje pili. — Owszem, — bardzo... Nie można powiedzieć... I zarząd nawet owszem. — Nie, że mnie także, tylko wogóle...