Strona:Janusz Korczak - Bezwstydnie krótkie.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



— Powiadam mu: stać cię, to używaj. Pyta się — jak, co? Więc ja: wszystko. — Samochód — gramofon — kino — szampan — foxy — jazzy — czekolada — karty — troty — filantropja — pijama — zegar z dewizą złotą — obrazy ręczne — portrety olejne — bomboniery — bukiety — bronzy — psy — kobiety. Co najdroższe! A on nie: mówi, że trzeba oszczędzać. No i leży. I gdybym go nie uprzedzał. Ale mówię: „Patrz tylko, jak ja“. — No i co? — Ano nic. Ja mam, a on... Szkoda, bo dobry nawet, tylko lekkomyślny chłop. — Oszczędzał. — No i co? — A uprzedzałem — mówiłem.