Strona:Janusz Korczak - Bezwstydnie krótkie.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



— Ależ to oszustwo.
— Niech i tak będzie.
— Więc?
— Więc ideały, mój kochany, dobre dla pensjonarek. A ty jesteś przecież mężczyzną. W twoim wieku trzeba się już zacząć szanować. Nie wolno się kierować fantazjami.
— Więc mam okradać Polskę?
— A kto ją ma okradać, jeśli nie my? Wolisz może, żeby żydzi?
— Ani my, ani oni.
— Dzieciak jesteś. Stary dzieciuch. Wstydź się.