Strona:Janusz Korczak - Bezwstydnie krótkie.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



— Bo właściwie nawet nie wypada, żeby panna z dobrego domu urodziła nagle dziecko.
— Po pierwsze: nie nagle. A po drugie: poco zaraz dziecko? — W Paryżu jest doktór, który tam coś szczepi małpom, i wcale dzieci nie mają — Człowiek majętny, na stanowisku. — Dlaczegoby nie miał pojechać z nią do Paryża? — A ja — będę się mogła nawet wystarać o paszport ulgowy. — Zobaczysz, że będzie dobrze.
— Boję ja się tego dobrego.