Strona:Jana Długosza Dziejów Polskich ksiąg dwanaście - Tom V.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

do Litwy, albo na osobiste obracano potrzeby, panowie zaś Polscy ciągłe między sobą żywili spory i niechęci, żadnej przeto nie było pieczy, żadnego starania o dobro publiczne.

Po śmierci Władysława arcybiskupa Gnieźnieńskiego wybór następcy wielce niezgodny, z przyczyny króla Kazimierza zakłócającego elekcyą.

W Niedzielę czwartą postu, to jest dnia jedenastego miesiąca Marca, Władysław arcybiskup Gnieźnieński, o godzinie trzeciej, w ojczystym swoim zamku Oporowie, który był wraz z kościołem parafialnym sam z gruntu wybudował, tknięty powtórną już apoplexyą, i opatrzony ŚŚ. Sakramentami, z wielką pobożnością życie zakończył, i w klasztorze Oporowskim zakonu Ś. Pawła pustelnika, przez niego także z kościoła parafialnego ufundowanym, w Piątek następujący pochowany został. A lubo kapituła Gnieźnieńska przez wysłanych z grona swego dwóch kanoników żądała wydania sobie ciała zmarłego, aby je starodawnym zwyczajem pochować w kościele Gnieźnieńskim, jednakże bracia jego i krewni nie chcieli żadną miarą na to zezwolić, twierdząc, że arcybiskup zalecił im za życia i zobowiązał ich przysięgą, aby go nie gdzieindziej jak tylko w Oporowie pochowali i tu mu wyprawili pogrzeb. Siedział na stolicy Gnieźnieńskiej cztery lata i miesięcy dwa. Do wyboru nowego prymasa naznaczono dzień świąteczny Błogosławionej Trójcy, to jest dwudziesty siódmy miesiąca Maja, a tymczasem kapituła do króla przebywającego w Litwie wysłała Jakóba z Sien na protonotaryusza Apostolskiego, proboszcza Krakowskiego, i Jakoba Rota dziekana Gnieźnieńskiego, z prośbą, aby jej zostawił wolny wybór przyszłego arcybiskupa. Król odpowiedział, „że w tej sprawie nie chce nic stanowczo orzekać, bez zasiągnienia rady prałatów i panów na zjeździe Parczowskim, zapowiedzianym na dzień uroczysty Zesłania Ducha Świętego.“ Ale gdy dzień do zjazdu naznaczony nadszedł, przybyli z Litwy posłannicy królewscy, Jakób Kobyleński i Tomasz Secygniewski, i żądali od kapituły, „aby się wstrzymała z wyborem nowego prymasa.“ Gdy zaś kapituła odpowiedziała: „że wyboru odkładać nie mogła dla zbyt krótkiego czasu, po którego upływie, to jest po trzech miesiącach od zejścia zmarłego, utraciłaby prawo wyboru“, żądali posłowie królewscy i zastrzegali, „aby nie kto inny obrany był arcybiskupem, tylko Jan Sprowski proboszcz Sandomierski, kanonik Gnieźnieński, i pisarz królewski.“ Chodzili więc do wszystkich kanoników, pokazując im listy wierzytelne, i prośbami nalegając, aby na wybór królewski zezwolili. Gdy więc przystąpiono do nowej elekcyi, którą postanowiono spełnić przez tajemne