Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/562

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dziw przeto, że i obecny spór graniczny powtarzał się jeszcze nie jednokrotnie w następnych latach aż do śmierci starego Rożna 1647 r.
Sprzykrzył się wreszcie jego spadkobiercom te spory i zatargi z miastem. Za pośrednictwem starosty grodowego, Konstantego Lubomirskiego, tudzież za wdaniem się okolicznej szlachty stanęło piśmienne pojednanie, jak Bóg przykazał, na rozum i sumienie, przepisane na czysto ręką chłopca aplikanta[1], który dostał zato 10 gr. na orzechy.
Skoro więc stanęła ugoda z panami Rożnami, Stanisław Kopeć dał najprzód na wotywę i ubogim jałmużnę, co razem wynosiło 2 złp. Poczem z lekkiem już sercem zdał Marcinowi Frankowiczowi swoje burmistrzowskie urzędowanie i wyprawił go do Paszyna na ostateczną ugodę. Wraz z nim pojechało kilku panów przyjaciół rycerskiego stanu, zaproszonych umyślnie do tej sprawy i ugody granicznej, tudzież kilku mieszczan, obok Jegomości księdza proboszcza, Szymona Jaroszowskiego, pisarza grodzkiego, oraz regenta kancelaryi grodzkiej, Walentego Włockiego.
Ugodziwszy się o granicę, sypano nowe kopce. Przytomny woźny sądowy obwieszczał światu i gromadom zebranym granice nowe, a każdy kopiec oblewano, t. j. panowie rajcy pili na zdrowie swoje i trwałość sąsiedzkiej granicy i zgody, a skoro wypróżnili jaki gąsior, to go stłukli, a czerepy szkła wedle starego obyczaju zagrzebywali w sam rdzeń kopca jako „signum metallicum“ wraz z kawałkami żelaza, jak świadczy o tem transakcyjny dokument sądowy. Poczem małych chłopców bez wszelkiej ceremonii kładziono na kopcu, i aby pamiętali w późne lata, gdzie granica między Paszynem a Mogilnem, sypano im po kilka serdecznych batów, a na basarunek[2] dawano miodowniki na osuszenie łez, bo taki był poważny staropolski sposób sypania kopców i batów kopcowych.

Po skończonej ugodzie nastąpiła suta biesiada; samych ryb słonych: śledzi i wyziny, tudzież świeżych: karpi, szczupaków i śliżyków spożyto za 24 złp. 26 gr., wina zaś wypito 15 garncy za 40 złp. Prócz tych wydatków na wspólną biesiadę, popłaciło miasto także honorarya i opłaty sądowe: Jegomości księdzu proboszczowi darowano pięknego łososia za 7 złp. 18 gr.: pisarzowi grodzkiemu za trud i drogę wyliczono talerów kopowych 10 czyli

  1. Sposobiący się do czego, ćwiczący się praktycznie w prawach.
  2. Z niem. Besserung, nagroda za bicie, nawiązka.