Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/561

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


napadli i pobili. Ale zaprzysięgli, jak się stało, i załagodzono sprawę[1].
14) Nader uprzykrzone sąsiedztwo miał Nowy Sącz z wielmożnym Piotrem z Rożnowa Rożnem, dziedzicem wsie Mogilna i Koniuszowej, który od r. 1626 ciągle wrębywał się w miejskie lasy w Paszynie i ustawicznie miedze swoje rozszerzał. Z tego powodu zanoszono nieraz przeciwko niemu żałobę, jużto do grodu sandeckiego[2], jużto do sądu ziemskiego w Czchowie, a nawet do trybunału w Lublinie. Nieczuły na te wszystkie protesty i żale pan Rożen, jakby w odpowiedzi na nie, kazał po dawnemu poddanym swoim najeżdżać miejskie lasy i wyrębywać w nich drzewo. Ale i miasto pamiętało o sobie. Wójtowie wsi miejskich: Paszyna i Piątkowej nie dla pozoru tylko odprawiali rok rocznie prawo rugowe i ćwiczenia wojenne z parobkami obu gmin. A skoro panowie rajcy rozkazali strzedz lasu, to obaj wójtowie, zwoławszy co śmielszych, obskoczyli mogilskich najezdników i jak niepysznych razem z wozami i wołami przywodzili do miasta. Panowie zaś rajcy odstawiali ich do grodu, jako corpus delicti, protestowali uroczyście, a gród wysyłał woźnego na miejsce w celu oglądania i sprawdzenia poczynionych szkód. Pan Rożen oczywiście nie stawał na pozwy, więc podpadał kontumayi[3], dalej, jak przedtem, wycinał las, a rajcy z mieszczanami znowu musieli po staremu bronić swej sprawy.

Gdy w r. 1633 siłą i przemocą miedze miejskie zaorać rozkazał, gród wytoczył śledztwo na miejscu. W tym celu kazano stanąć poddanym miejskim, gród zesłał woźnego i kilku z pomiędzy szlachty, miasto zaś rajców i mieszczan. Tym razem wielmożny Rożen stanął z zbrojną czeladzią, chcąc gwałtem swego dokazać. Jakoż rozpoczął ustną walkę z mieszczanami, a potem rwał się do korda. Lecz szlachta grodzka, widząc niesłuszność uroszczeń jego, mocno stali przy mieszczanach a nawet oświadczyli, iż oręż orężem odeprą i byli na to przygotowani. Tak więc, rad nie rad, musiał pan Rożen na razie ustąpić. Ale niedługo trwała owa pozorna ugoda, bo to już taka była nieszczęśliwa przywara tych panów Rożnów, że od czasów Zygmunta Augusta prawowali się ustawicznie o miedze to z miastem, to z opactwem sandeckiem. Nie

  1. Act. Consul. T. 53. p. 341.
  2. Actum in castro sandecensi fer. IV. in crastino festi s. Thomae Apost. A. D. 1627.
  3. Kontumacya — niestawanie u prawa, zuchwalstwo, upór.