Strona:Jan Styka.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wobec płonącego Kowna zemstę Teutonom. „Tak i my powinniśmy przysiądz i podobnie jak Witołd pod Grunwaldem złamać kiedyś potęgę germańską połączonemi siłami Słowian“.
Bezpośrednio potem artysta pojechał w r. 1899 do Rzymu, ażeby poczynić studja do obrazu „Męczeństwa chrześcijan w cyrku Nerona“, który to panoramiczny obraz ideowo miał być niejako dalszym ciągiem „Golgoty“. Jak te studja były żmudne i gruntowne, świadczy wymownie spis materjału naukowego, zużytkowanego w pracy artysty — obejmujący 3 stronice katalogu (wydanego w Warszawie w r. 1900). Styka pracował nad tem dziełem w Warszawie przy pomocy Zygmunta Rozwadowskiego, Fabbi’ego i Schönchena. Tam (u Beniego) spotykał luminarzy pióra — a przedewszystkiem Sienkiewicza. Sienkiewicz odwiedzał artystę w pracowni na Dynasach i uważał obraz za znakomitą ilustrację do swojego „Quo vadis“. Obraz został ukończony w r. 1899 i w Warszawie wystawiony. Wobec ogromnego powodzenia, jakiego ta nowa panorama doznała, postanowiono ją wysłać na wystawę światową w 1900 r. do Paryża. I tak istotnie się stało. Mimo spóźnionej pory zdołał Styka zdobyć poza wystawą „Palais de Glace“ na Champs-Elysées i tam w maju 1900 otwarto wystawę „Męczeństwa Chrześcijan“.
Pojawiły się liczne pochlebne a nawet entuzjastyczne oceny dzieła. Krytyk „Le Gaulois“[1] nazywa kompozycję Styki dziełem wspaniałem (grandiose) a podnosząc subtelne wykończenie szczegółów zaznacza, że dzieło to nie może być stawiane obok innych ponoram, gdyż jest obrazem o wysokiej wartości artystycznej.

Nie przyszło przez myśl Styce, gdy jechał do Paryża, że tam na stałe się przeniesie i przeżyje tam ćwierć wieku — nie śniło mu się wówczas, do jakiego rozgłosu i sławy dojdzie jego imię wśród obcych. — Wobec rozgłosu, jakiego nabrało „Męczeństwo chrześcijan“, wydawcy paryscy zbiegli się na wyścigi do artysty, ażeby jego znajomość świata starożytnego wyzyskać dla ilustracji dzieł klasycznych. Pierwszym był znany nakładca Ernest Flamarion, który z miejsca ułożył się ze Styką o ilustracje do „Pójdźmy za nim!“ Sienkiewicza. Dzieło to wyszło 1900 r. p. t. „Suivons-Le!“ w tłumaczeniu

  1. H. de Fleurigny. Le Gaulois du dimanche N. 146 z 5. V. 1900.