Strona:Jan Siwiński - Katorżnik.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rozdział xiii.

Etapem.

Dante, w swej nieśmiertelnej, boskiej komedyi opisał nam piekło w całej okropności, zapomniał jednak dodać, że droga przez piekło, to jest właśnie owa droga etapem przez Sybir!
Gdyby Moskale żadnem więzieniem nikogo nie karali, mogliby nawet znieść karę śmierci — bo najzupełniej wystarczyłoby za, wszelkie kary, gdyby tylko zasądzili człowieka, aby zamiast ponosić karę śmierci, przeszedł tym etapnym porządkiem, bodaj tylko z Tobolska do Irkucka! Droga ta, czyli pochód ów, jest drogą i pochodem przez samo dno piekieł! Etap opisałem już w poprzednim rozdziale, tu dodam jeszcze i to, że każdy taki etap jest otoczony palisadom czyli ostrokołem tak, że światu bożego nie widać zeń, gdyż ów ostrokół jest bardzo wysoki. Po za tym ostrokołem stoi żołnierz na warcie, raz po raz, całą noc z całego gardła krzyczy: słuszaj!
Partya składa się z politycznych i niepolitycznych, ze zbrodniarzy, rozbójników, brodiagów różnej narodowości i religii; lecz w tym steku ludzkiej mieszaniny nie znajdziesz żadnego człowieka w całem tego słowa znaczeniu, ani się nie dopytasz o żadną religię. Ten