Strona:Jan Siedlecki - Błogosławione Dianna, Cecylia i Amanda.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
— 44 —

Pozwólmy niech nam sama opowie swoje wydarzenie. Gdy noc mnie zaskoczyła a księżyc zaciemniały gęste chmury, wśród deszczu ulewnego dążyłam do celi z lampą w ręku. Stanąwszy na progu, jakież było zdziwienie moje, widząc skrzyneczkę do której schowałam relikwie, zalaną światłością podobną do srebrzystego odblasku księżyca. Przerażona, nie śmiałam ani wejść ani się cofnąć. W końcu nabrawszy odwagi, i uczyniwszy znak Krzyża św., padłam na kolana mówiąc: Jeśli to pochodzi od dobrego Boga, dzięki Jemu niech będą nieskończone, że mnie nędzną grzesznicę udarował tak wielką łaską, lecz jeśli od złego ducha nie przywiązuję do tego wiary i całą ufność moją pokładam w Bogu. Domówiwszy tych słow uczułam się upewnioną i pełną niewypowiedzianej radości.
To zdarzenie wnet się rozeszło w zgromadzeniu, a cudowna skrzyneczka umieszczona w kościele, stała się przedmiotem głębokiego poszanowania. Z niej później wyjęto część relikwii w 1654 siostrom u św. Syksta w Rzymie, które oddawna upominały się jako o rzecz do nich należącą - szczątki ich pierwszych sióstr. A do tych cudów dodajmy jeszcze wiele innych łask i uzdrowień cudownych koleją wieków od-