Strona:Jakob Wassermann - Dziecię Europy.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

do Ansbach osiąść na cztery dni w hotelu, aby doczekać się jego powrotu.
Tymczasem wszyscy ciekawscy i próżniacy Norymbergi, korzystając z pozwolenia magistratu, który po manifeście burmistrza zniósł ograniczenie wizyt, zapełnili podwórze więzienne. „Znajda“ był niejako przedmiotem publicznego widowiska, rodzajem rozrywki dla obywateli. Dozorca celi Kacpra mniej wzruszał się obecnie jego łzami wobec natręctwa widzów, gdyż liczył się z tem, że nie jest wykluczoną możliwość ogłoszenia więźnia przez władze za oszusta; nadto z jednej strony, schlebiało mu to, że jest jakoby wystawcą niesłychanie rzadkiego okazu, z drugiej strony niejedna złotówka powędrowała do jego kiesy z rąk odwiedzających.
Z posępną miną, mrużąc oczy na światło, siadywał w swoim kącie Kacper Hauser, gdyż już o brzasku, zaledwo oczy otworzył, zjawiali się dla oględzin jego osoby pierwsi goście, z powołania swego wstający wcześnie: zamiatacze ulic, kucharki, pokojowe, subjekci sklepowi, rzemieślnicy, chłopcy z piekarni, mali uczniowie, idący do szkół, a czasem nawet indywidua podejrzane. W ciągu dnia przychodziło towarzystwo coraz to lepsze — całe rodziny pan rejent z małżonką i dziećmi, majorostwo D., mistrz krawiecki Żelazko, hrabia Czerwień-Skarpetka ze swemi damami, panowie Dudek i Brudek, którzy odbywali spacer południowy i skorzystali z tego, aby obejrzeć „zajmującego potworka“.
Celę zapełniał wesoły gwar. Gadano, żartowano 36