Strona:Jak wesolo spedzic czas.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Jak się ma mała pani Ciekawska! I cóż tam słychhać u was w domu?
— Ach! źle, bardzo źle! — odpowiada z powagą Maniusia — nie ma pan pojęcia, jaka ta Helcia jest nieszczęśliwa! Wczoraj jak pan poszedł, to jesce az 2 lazy dostała tych mdłości i raz ją musiał podtrzymywać jakiś polucznik od huzarów, a dlugi laz ten medyk z napseciwka!...


12. Autentyczne.

Znany lekarz — ginekolok kupił sobie kanarka, którego handlarz ptaków zachwalał mu jako znakomitego śpiewaka.
Napróżno jednak doktór karmił ptaka najlepszymi przysmaczkami, napróżno przygrywał na fortepianie, napróżno wyczekiwał, aby kanarek zaczął wreszcie koncertować, kanarek milczał jak zaklęty.
Ostatecznie doktór zawezwał pewnego znawcę ptaków i dał mu niemego kanarka do zbadania.
— Ależ konsyljarzu! — woła znawca — jakżesz chcecie, żeby ten kanarek śpiewał, kiedy to nie samiec, ale zwykła samica!
Rozgniewany tem doktór spieszy do swojego sąsiada adwokata i prosi go, aby wniósł przeciw handladlarzowi ptaków skargę o oszustwo, ponieważ sprzedał samicę za samca!
— Hm! hm! — mówi po chwili namysłu adwokat — ja tego w żaden sposób nie zrobię, bo gdy się sprawa rozgłosi, to konsyljarz stracisz całą praktykę jako ginekolog!...


13. Najlepszy dowód.

Pan X. pyta się magnetyzera: — Słyszałem, że pan podobno wczoraj zamagnetyzował panią Anielę i wmówił w nią, że jej mąż umarł. Powiedz mi pan, czy ona naprawdę w to uwierzyła?