Strona:Jak wesolo spedzic czas.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Na drugi dzień, chcąc uniknąć ponownych tłomaczeń, mówi mu krótko:
— Maćku! skoczno i przynieś mi to samo, co wczoraj jadłem na śniadanie!
— Kiej bo, proszę łaski pana, — zaczyna drapać się w głowę Maciuś.
— Żadne „kiej bo” — woła gniewnie pan X. tylko jak powiedziałem skocz i przynieś mi to samo, co wczoraj jadłem na śniadanie.
— Kiej, bo nie mogę! — jąka się przestraszony Maciuś, — bom już rano wylał wszyćko z kl.....!


7. W dzisiejszych czasach.

Pismo amerykańskie „Arizona Kiker” donosi: „Klub włamywaczy mianował na wczorajszem walnem posiedzeniu, komisarza policyi Wiliama Bartkinsa, członkiem honorowym, a tu w uznaniu jego zasług, jakie położył, przymykając oczy na intensywną działalność czynnych członków tego stowarzyszenia.


8. Omyłka.

Pan Bonifacy, właściciel pięknej kamienicy, nad którą straż trzyma z jego rozkazu pani stróżka, wpada pewnego dnia do jej pomieszkania z ogromnym hałasem.
— Ładny porządek! ślicznie mi Franciszkowa pilnuje kamienicy! To ja dopiero teraz od lokatorów dowiaduję się, że od 3 miesięcy jakiś facet zachodzi co wieczór do naszej kucharki, a Franciszkowa nic a nic o tem nie wiedziała!
— Wiedziałam, proszę łaski pana — brzmiała pokorna odpowiedź — ale nie chciałam nic gadać, bo myślałam se, że on nie do kucharki, a ino do wielm. pani łazi....