Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
74

Tu następuje gorzki uśmiéch i szyderskie spójrzenie na tych, co duszy się swéj i dusznych uciech zaparłszy, za groszem tylko i zyskiem uganiają.
W Pamiątce Jana Tęczyńskiego, pełno jest pięknych obrazów, cały to także poemat, ale treść jego traiczna do rodzaju talentu autora nieprzypadała wcale. Dla tego mimo starania, mimo wykończenia, brak tu może uczucia i zapału, brak przejęcia. Pojedyńczych piękności, powtarzamy, wiele: Taki jest obraz:

Bo jako na krępaku wiatr ze wszystkiéj siły
Burząc dąb stary wyparł, a ten wykręcony
Padł i dobrą część lasu starł na wszystkie strony.

Taki obrazek Wilejki wpadającéj do Wilij i obraz burzy na morzu, mniéj silnemi jednak rysy nakreślony. Nareście piękne są jeszcze, ale więcéj patetyczne niż poetyczne ostatnie słowa Tęczyńskiego, które poeta w usta mu kładzie. Bez wątpienia ten wiérsz Kochanowskiego, natchnąć musiał znakomitego pisarza, co niedawno stworzył piękny romans historyczny o Tęczyńskim.
Jednym z najpiękniejszych i najgodniejszych uwagi, utworów Jana, jest Satyr. Jest to obraz Polski wXVI wieku połowie, obraz opinij Polaków o sobie i przyszłości własnéj, opinij le-