Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
66

kraj własny, droga jego pomyślność. Lubi źle wróżyć o przyszłości i gdérać, o wychowaniu prawiąc, całe gruntuje na koniu i szabli, na rozwinieniu siły fizycznéj i męztwa. Głęboko w sercu ma wiarę i brzydzi się reformą, o którą się jednak otarł, i białą swą szatę o nią z tyłu, choć tego niepostrzega — osmołił trochę. Powtarzam, swój ón, narodowy i nie naśladowca wcale. Chcecie li wiedziéć co utworzył? Oto cztéry xięgi prześlicznych, różnobarwnych pieśni, Satyra, Proporzec, Odprawę posłów, Pamiątkę Janowi Tęczyńskiemu, Fraszki, Muzę, Zuzannę, Marszałka i t. d. Alboź jeszcze mało?
We wszystkich tych utworach swoich, jest narodowym i duch jego nie przesiąkł cudzemi wyziewy, za granicą nawet, nie zaraził się temi nowinki, co tak w ówczas smakowały wszystkim.
Przywykliśmy dziś do utworów, w które człowiek wléwa co tylko ma porządnych i nieporządnych passij, co tylko ma siły, co ma namiętności, ognia i życia. Przyszła do tego z zbytniej wprzód słabości, w zbytek siły (któren jest także chorobą) przerodzona literatura; że w nią jak w brudną rynwę, zléwają się resztki potraw wykwintnych i pomyje gorące; wszy-