Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
35

Słuchaj jako bije w ściany,
Z gwałtownym dżdżem grad zmięszany,
Ocknij się a przemów słowo,
Nieużyta białogłowo.

A dalej:

Słuchasz czy mój głos nie może
Doleciéć na twoje łoże?

Jaka wszędzie łatwość i swoboda. Koniec jest znowu obrazem wybornym:

A ja długo mam bić w strony?
Już u mnichów słyszę dzwony.
Dziwnośmy się pomięszali,
Jam niespał, a oni wstali.

Pieśń dziewiąta, jest tą sławną przysłaną z zagranicy, co Reja zmusiła do uznania Jana swym mistrzem.

Czego chcesz od nas panie, za Twe hojne dary,
Czego za dobrodziejstwa, którym niémasz miary!
Kościół cię nie ogarnie, wszędy pełno ciebie,
I w otchłaniach i w morzu, na ziemi i niebie.
Złota téż wiém niepragniesz, bo to wszystko Twoje.
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
Wdzięczném cię tedy sercem, Panie, wyznawamy
Bo dla Cię przystojniejszéj ofiary niémamy.
Tyś pan wszystkiego świata, Tyś niebo zbudował,
I złotémi gwiazdami ślicznieś uhaftował,
Tyś fundament założył nieobeszłéj ziemi,
I przykryłeś jéj nagość zioły rozlicznémi.
Za Twojém wskazaniom morze w brzegach stoi,
A zamierzonych granic przeskoczyć się boi.