Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
32

miejscu, zawiérających silne a często dowcipne protestacje przeciw obyczajom wieku, a mianowicie (XXVI, XXVII) przeciw niepotrzebnemu i zbytecznemu pojeniu gości i przyjaciół, które jak widziémy z anegdot trefnych Górnickiego o Smóliku i innych, do takich nieraz wiodło excessow.
Nieporównanéj piękności, jest ta modlitwa o dészcz, tak prosta a tak wzniosła, że każdego przejąć musi uczuciem. Niewiém dla czego nie śpiéwano jéj po kościołach, nie położono w xięgach modlitw, możeż co być wznioślejszego a razem prostszego i wymowniejszego nad nią:

Wszego dobrego dawco i szafarzu wieczny,
Tobie ziemia spalona przez ogień słoneczny
Modli się dżdżu i smętne zioła pochylone
I nadzieja oraczów, zboża upragnione.
Ściśnij wilgotne chmury świętą ręką swoją
A one suchą ziemią i drzewa napoją,
Ogniem zjęte. Ty który z suchéj skały zdroje,
Niesłychane pobudzasz; okaż dary swoje.
Ty nocną rosę spuszczasz, Ty dostatkiem hojnym
Żywéj wody dodawasz rzekom niespokojnym
Ty przepaści nasycasz i łakome morze.
Ztąd gwiazdy żywność mają i ogniste zorze.
Kiedy ty chcesz wszystek świat powodzią zatonie,
A kiedy chcesz od ognia jako pióro spłonie.

Pieśń drugą oczekującej na powrót męża z pod Troi, odniósł bym chętnie z innémi do