Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
19

By mi był nie zostawił ojciec nic po sobie
Abo żebym nie umiał przestać na chudobie.
Jednak by mnie Myszkowski Piotr był nie przebaczył
Który swą hojną ręką podeprzéć mnie raczył.
Nie przeto żebym przed nim stał w pacholczym kole,
Abo i przy nastołce (przy czapraku) ciągnął się przez pole.
Ale żebym wygnawszy niedostatek z domu,
Tym głośniéj śpiewał, a nie podlegał nikomu.
Tę łaskę jego, proszę siostry wiekopomne
Pomnicie opowiadać na czasy potomne,
Aby w niebie swą ludzkość i sam widział potym etc.

Pokazuje się więc, że Myszkowski był prawdziwie mecenasem Jana, i że pomógłszy mu wygnać niedostatek z domu, zapewniwszy mu niepodległość, niezależność, przyłożył się do późniejszego swobodnego życia Kochanowskiego.
Oto prawie wszystko, co o sobie wyraźnie napisał w poezjach Jan. Ale one i bez tych egotycznych wspomnień, są całe obrazem jego życia bez wypadków i duszy bez skazy, bez plamy. Wszystko w nich poszło wprost z uczucia, nie mieńmy go niczyim naśladowcą, bo nim nie był.
Dla okazania charakteru talentu Kochanowskiego i jego poezij, wzięliśmy przed się rozebrać to tylko, co jest li jego własnością w dziełach po nim pozostałych i to co językiem polskim śpiéwał, na ten raz odsuwając łacińskie prace i wszystkie przekłady niechybnie znako-