Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
18

Naówczas gdy do Kolchów rycerze wybrani,
Pławili się przez morze, po kożuch barani.
Równie wam i ja rad zacni poetowie
A jeśli u Chirona cni bohatérowie,
Przyjmowali za wdzięczne wieczerzę ubogą
Bo tam wszystka cześć była mléko z świnią nogą,
Nie gardźcie i wy tém co dom ubogi niesie,
Bo jako Chiron także i ja mieszkam w lesie
Będzie sér, będzie szołdra, będą wonne śliwy,
Każecie li téż zagrać i na tom ja chciwy.
Owa prosto będziecie ze mnie mieć Chirona,
Tylko że ja nie włóczę za sobą ogona.

(Xięga IV, XXXIV.)

Z stosunków poety z Myszkowskim, w dwóch i więcéj miejscach pieśni, pozostały ślady, także w dedykacij Psałtérza, do którego przekładu zachęcał go Kanclerz i w Muzie. W dedykacij Psałtérza Myszkowskiemu tak mówi:

Żniwa swego piérwszy snop tobie ofiaruję
Cny Myszkowski, którego dobrodziejstwem czuję
Uwiązane swe serce, bo komu jest tajna
Twa łaska przeciwko mnie i chęć niezwyczajna.
Jedeneś ty nalezion, u którego miały,
Miejsce Muze wzgardzone i twarz wdzięczną znały
Jedeneś ty rozumiał, że moje Kameny
Mogły jednak być godne jakiéjkolwiek ceny.
Tymeś mi serca dodał. —

Jeszcze wyraźniéj mówi o Myszkowskim w Muzie, u końca:

Mówi zazdrość: — Wiem o co idzie Pisorymie
Chciałbyś wziąść. Jędzo, tu się mię troska nie imie.