Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
154

śni w największéj części, zostały tylko materjałem biograficznym, historyczną pamiątką, w nich ślad życia dworskiego poety i życia narodu w téj nieszczęśliwéj, a tak wesoło strojnéj epoce. Nie było w nich uczucia, nie przeżyły téż tego co je sztucznie zrodziło — jedne Satyry wyszły z przekonania, z natchnienia, z serca, i one dziś jeszcze wartość mają wysoką.
Przystało téż bardzo XVIII wiekowi, epoce sceptycyzmu, co sama niewierzyła już w siebie, przedstawić się potomności w Satyrze. Tak bohatérska Grecja wcieliła się w Illjadę, a Rzym upadający, zepsuty, najlepiéj się także w swoich Satyrykach odmalował. Wieki podobnego charakteru, niemogą się objawić, tylko tym sposobem, niéma w nich wiary, nie może być innéj nad Satyrę poezij, nad Satyrę, co jest negacją poetycznemi szaty okrytą.
W wieku i okolicznościach Naruszewicza, niemógł ón być innym jak był. Mniéj dbały o znikome dobra ziemi i dobry byt, więcéj przejęty wiarą, lepszym będąc xiędzem, lepszym chrześcianinem, Naruszewicz lepszym by był poetą. Dla kawałka chleba, medalu, infuły i czwartkowych obiadów, nie poświęcając całego życia na pochlebstwo bez końca, nie szfu-