Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
155

jąc sobą i natchnieniem bez miary byłby coś lepszego od swoich ód utworzył. Dziś całą jego zasługą te Satyry, w których zdaje się i siebie i swój wiek potępiać; bo nie tu miejsce wysławiać wielką jego pracę historyczną, którą się tak znakomicie krajowi zasłużył. Powiédzmy téż tu, że protekcja wcale poezij nie służy i że na dworach kwitnąca, będąc tylko piękném cackiem, umiéra z temi, co się niém bawili. Życie poety, nie może się pogodzić z życiem miasta, a nadewszystko z życiem dworu, nieustanne rozdrabianie się, zużywanie się, odejmuje mu wszelką siłę, niedozwala skupić ducha, wejść w siebie.
Ucząc się tego co zowią dworszczyzną i tonem, musi najzdolniejszy, najszczérzéj natchniony człowiek, utracić wszelką energją, wszelki nerw. Wpływając na charakter, to życie wpływa przeważnie na usposobienie poetyczne, będące z nim w bezpośrednim związku. Solidarność życia i dzieł większą jest niżby się komu zdawać mogło, i dziś już téj prawdy dowodzić nie potrzeba. Mógł Naruszewicz pisać wybornie historją zostając przy Stanisławie Auguście, ale niepodobna było, aby natchnione tworzył poezje, na zawołanie, na zażądanie, na te tysiąc okoliczności, co je wywoływały. Kar-