Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
152

Napisał pancgiryk, a gdy się zawiedzie
Krzyknie; Niemasz tu zasług! I do Włoch pojedzie.

To — niémasz tu zasług! wyborne, bo naturalne, bo z ust zda się Chameleonowi wydarte.
A taż Madame, idąca na bal, przed którą w powozie siedzi L’abbé. — Wszystko to żywe swego czasu postacie, których zachowanie winniśmy poecie; a w odmalowaniu ich, odmówić mu najprawdziwszego talentu, byłoby niesprawiedliwością.
W Satyrze Małżeństwo, nie tai się Xiądz Biskup, z swojém najgorszém o kobiétach wyobrażeniem; nie lepiéj je widzi od Opalińskiego, co tak srodze, nielitościwie, Polki swojego czasu nam odmalował, że wierzyć prawie w nie niechcemy. Naruszewicz nie piérwszy to raz w tej Satyrze, przeciwko małżeństwu wykrzykuje, dwie ody tejże treści, znajdują się w xięgach Liryków, jakby umyślnie kłamstwo zadając, różowym wróżbom licznych Epithalamiów, tuż obok pomieszczonych. W odzie o małżeństwie, z niesłychaną energją poczyna autor, tu z nielitościwém szyderstwem:

Powiedział mi pan Miłosz tydzień temu będzie
Że téż nakonicc przyszło zamyślić waszeci,
Po długiém kawalerstwie o małżeńskim stanie
Mości wielce w mym sercu ryty kiljanie!