Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
148

pana Joba i t. p. Z nich wszystkich wnosić należy, że głupstwem nazwał autor, nie to co pospolicie niém zowiemy, ale wady. Spis śmiészności i wad kwalifikujących na głupca, kończy tę wyśmienitą gdéraninę.
Wiek zepsuty, jest gdéraniną także, ale niedobrze powiązaną, urywaną nieustannie, nie klejącą się, i nie przedstawującą wyraźnie jednéj wybitnéj myśli.
W Satyrze pochlebstwo, jakże doskonale odmalował Polskę, osiemnastego wieku, któréj całą literaturą był panegyryk, jednym głosem nieustanna admiracja! A! czemuż nie uderzył się w piersi sam także i niepostrzegł że w swych pieśniach, kontynuował tylko tych, których tak dowcipnie wyśmiéwał! W pełném goryczy zakończeniu zdaje się srogi wyrzut robić całemu krajowi.

Wszystkich chwalim iż dobrzy i świeccy i xięża
Jednak giniem bez skarbu, rządu i oręża.

Nadzwyczaj trafne jest obranie tego przedmiotu, co więcéj, śmiałe. Satyra ta bowiem zdaje się kłamstwo zadawać własnym pismom Naruszewicza i obwiniać milczeniem, samego nawet N. Pana. Skłonność do panegyryków począwszy od XVII wieku, stała się była wadą