Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
142

pisarzy Stanisławowskiéj plejady, a najbardziéj X. Biskupa Smoleńskiego. Znać z tąd bardzo, że był Professorem Poetyki, w Jezuickiej szkole; i czytał, studjował Gradus ad Parnassum.
W stosie tym różnéj wartości, różnéj treści i barwy wiérszy, które zebrane są w cztéry xięgi Liryków, są jednak ody odznaczające się, jeśli nie prawdziwém uczuciem, to patetycznością, zręcznemi zwroty, niekiedy powagą, niekiedy dowcipem. Jakiemi są, piérwsza xięgi piérwszéj, druga, Hymn do Boga, wiérsz na ruinę Jezuitów i t. d. W tym ostatnim dał dowód niepospolitéj zręczności poeta, płacząc po swoim zakonie, nie mogąc go o nic obwinić, a bojąc się narzekać na upadek, wywija się tak ciągle, że ani tych co upadli, ani tych co ich wywrócili, nie potępia. Kończy polecając Jezuitów narodowi. Długa to rymowana i patetyczna mowa.
Ile Jan Kochanowski ma prostoty, tyle Naruszewicz nadętości, napuszoności, przesady; wszystko w nim kunsztowne. Natchnienia gwałtem z siebie dobywa i ubiéra je na zimno rozważając, w czem im lepiéj będzie do twarzy. Gdy chce być prostym i naiwnym jak naprzykład w Bajkach (powiększéj części naśladowanych) robi się rubasznym, gminnym, niesma-