Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
134

Wiek, w którym na nią koléj przyszła nie mało téż się przyczynił, do uczynienia jéj taką, jaką była. Wiek to był skeptycyzmu, reakcij, entuzjazmu dla pięknych marzeń, a szyderstwa dla wiary. Wszystkich oczy zwracały się na Francją, wszyscy z nią sympatywali, poklaskiwali jéj szałom, naśladowali wyblakłą jéj literaturę klassyczną, wielbili teorje polityczne. Polska przed chwilą jeszcze religijna, jakby w niéj nie postała reforma — nagle za wahała się w wierze swojéj i pobladła tuląc ostatek religij do wylękłego łona.
Król sam zdaje się także, dzielił obłąkanie naśladowców, choć w części. Zdało się wszystkim, że zostać przy staréj wierze, było to zhańbić się i nieodpowiedziéć wymaganiom wieku, cofnąć się w przeszłość którą zwano barbarzyńską i ciemną — Przesąd został prześladowany, pobity, wygnany, choć to co nazwano przesądem, było częstokroć poczciwą wiarą, starą i odwieczną prawdą. Bronią przesądu zwalczonego, zabijano całą przeszłość. Co w niéj się niepodobało, co nie przypadło do teorij, co się wytłumaczyć nie dało, nieumiejącym się zastanowić i śpieszącym burzyć ludziom, zabito, nazywając wzgardliwie przesądem. Wszystko stało się przesądem tylko —