Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
131

i Najjaśniejszemu Panu, dziś ze wszystkich poetów najwyżéj stoi podobno. Naruszewicz co całe życie dworował, pochlebiał, wielbił, czcił i śpiéwał Mecenasa Augusta, jako poeta poszedł w zupełne zapomnienie. Możebyśmy z tąd wnieść mogli, że protekcja dla literatury, ledwie nie jest szkodliwą, krzywiąc jéj kierunek prawie koniecznie, wedle własnego widzimisię; mianowicie taka protekcja jak Stanisławowska; co żądała za chléb i wino które rozdawała, kadzidła, i zabawki. Z konieczności więc literatura stała wpół dworską, wpół swawolną.
Zaiste, król co tak silnie wpływał na ducha, na całe życie literatury, na jéj kierunek, charakter, co za nią śledził niespokojném okiem, co ją trzymał uwięzioną na swym dworze, jak małpę lub papugę na łańcużku, król ten winien w historij epoki, koniecznie się wybitnie pokazać; poznanie jego charakteru, wyjaśni dopiéro całkowicie charakter literatury ówczesnéj, bo on go jéj nadał. Lecz nie tu miejsce właściwe, na skréślenie wielkiéj historycznéj postaci, co na schyłku naszych dziejów, jednym się jeszcze wydaje olbrzymią, drugim cieniem bez żywota. Stanisław August nie urodził się na króla, tęgości charakteru, panowania nad sobą, odwagi, nerwu mu brakło — Za to łatwe pojęcie, do-