Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Zygmuntowskie czasy Tom 3.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


surowego, wzniosłego; jeden z tych ludzi tak moralnie wielkich, taką przewagę nad umysłami mających, że mu przyznawali niektórzy, jakoby koronę dla siebie roił i o nią się starał. U katolików wieść podobna chodziła o Albercie Łaskim. Firlej za młodu przez Jana z Wieliczki wychowany, potem do Lipska na naukę wysłany właśnie w porze, gdy Luter walkę z katolicyzmem rozpoczął, chwycił się nowej wiary, w której do śmierci wytrwał. Z Lipska do Padwy udawszy się, później ze stryjem swoim Stanisławem Tęczyńskim podkomorzym sandomirskim, odbył podróż do ziemi świętej. Część Azji przejrzawszy z powrotem do domu, na dworze Zygmunta. I zajął miejsce, na ówczas szczeblem do wyższych będące, miejsce w kancelarji króla, osadzonej największej nadziei młodzieżą. Widać jak dalece Firlej zaufanie Zygmunta posiadał, gdy ten na zjazd Wormski w 1545 r. do Karola V wysłał i za powrotem nagrodził dwoma starostwy. Następnie jeździł do Włoch, dla wysłuchania przysięgi Bohdana hospodara wołoskiego. Odtąd już wznosił się Firlej nieustannie, począwszy od trzydziestego roku życia, kasztelan bełzki, wojewoda bełzki, lubelski, marszałek koronny i wojewoda krakowski. Tak szybkie wznoszenie się a najbardziej ostatnia łaska królewska, podobno za wstawieniem się Giżanki otrzymana, zrobiła mu naturalnie nieprzyjaciół.
Zborowscy burzliwi, stali na ich czele.
Teraz gdyśmy kilką słowy narysowali przeszłość wojewody i dali poznać jego w kraju znaczenie, wejdźmy do jego domu.
Tyle razy opisywano domy panów polskich, wspaniałość ich, dwory liczne, królewski przepych magnatów, że nie sądzimy tu potrzebnem, wdawać się w opis