Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Zygmuntowskie czasy Tom 3.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rodu braci w ręku trzymał, jeden tylko nie przyjął był nowej nauki.
Wszyscy zdawna nieprzyjaźni Janowi Firlejowi, wojewodzie krakowskiemu i marszałkowi koronnemu, teraz zajadle nań nastawać poczęli, gdy Firlej województwo krakowskie przed Piotrem Zborowskim wojewodą sandomierskim otrzymał, za wdaniem się Giżanki. Zborowski dnmny i popędliwy poprzysiągł zemstę Firlejowi. Tym sposobem czego Commendoni najwięcej pragnął, to się stało, stronnictwo różnowierców rozdwoiło się.
Przewidując rychły zgon wycieńczonego na siłach Augusta, Commendoni więcej już o przyszłości, niż o teraźniejszej chwili myślał. Gromadził on do siebie wszystkich, na których katolicka partja rachować mogła, Alberta Łaskiego, męża wielkiego znaczenia, Andrzeja Zborowskiego (acz nie zupełnie, lecz w części jednak nowej wierze pozyskanego), Mikołaja Paca, Karnkowskiego i innych.
A tak, gdy Zygmunt August z rozpaczy w rozpustę rzucony, konał w Knyszynie, otoczony rozwiązłem i chciwem dworactwem; gdy Anna Jagielonka, tnż obok w nędzy prawie, a przynajmniej srogim niedostatku i opuszczeniu zostając, patrzała na skrzynie pełne pieniędzy, wywożone przez Giżankę; dwa stronnictwa od umierającego i bezsilnego odwróciwszy się króla, w kraju rzec można panowały.
Zręczny Commendoni nie pomału zastraszał niekatolików, trudno się go było jednak pozbyć; a kto wie czy przytomność jego nie stanowiła w tej chwili o utrzymaniu katolicyzmn w Polsce.
Jan Firlej, o którym wspomnieliśmy, jako o jednej z głów reformy, był to człowiek charakteru prawego,