Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Zygmuntowskie czasy Tom 3.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.
BRATERSKA NIENAWIŚĆ.

Gdy się to dzieje w zborze, dzwony kościołów zwiastując święto, biją, na nabożeństwo wołając. — Wystroił się lud poczciwy, pobrały panie mieszczki czółka aksamitne ze złotemi galony, trzęsidła i manele, łańcuchy i sobole szubki, powdziewali kupcy opończe podbijane futrem, przybrali się żacy w świąteczne odzienie. — Wszyscy spieszą do kościołów modlić się. Dzień to bowiem, jeden z dni poświęconych czci Marji, do której kierowały się modlitwy wszystkich, westchnienia wszystkie, jako do najpierwszej, najpotężniejszej Orędowniczki.
Spójrzmy w kościół. — Tam organ brzmi, kadzidło płynie strugą niebieską, lud ławki i wszystkie miejsca zalega, ksiądz wyszedł przed ołtarz.
Za księdzem z zakrystji wychodzi siedmiu żaczków w białych niewinności sukienkach. Każdy z nich trzyma w ręku gałęź zieloną, utkaną świeczkami zapalonemi. — Organ ucichł, nastroił się do wtoru, a mło-