Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 86 )

— Ależ bo idąc trzeba patrzać przed siebie.
— Żebyś pan był patrzał, nie byłoby tej katastrofy.
— Śmieszny człowiek, mruknął Bomba i oddalił się w bardzo złym humorze, aby utopić gniew swój w szklance pończu. — Ja w pół zmieszany, w pół rozśmieszony szedłem spokojnie dalej, aż do mego mieszkania, oczekiwać niecierpliwie godziny, która los mój rozstrzygnąć miała.
Nie jadłem nic przez cały obiad, chociaż potrawy były mi do smaku; niespokojność całego mię przejmowała, siadałem i wstawałem, odsuwałem krzesła, rzucałem książki, i spoglądałem na le-