Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 55 )

chali. Takiż to już kiedy ja co wyprorokuję, to pewniusieńko musi się stać, ot i przeszłego lata ja zaraz pani stolarzowej mówiłem, że jej synowi źle cóś z oczu patrzy, tak też ci go zaraz o złodziejstwo w kozę zapakowali; a —
— Wiem ja, wiem panie majster, na cóż jeszcze mi to powtarzać.
— Ale bo Waszeć to niby niedowiarek.
— Komu jak komu, ale co jegomości, dodał kłaniając się kameryzowanemu nosowi frak wytarty, to wierzę jak księdzu proboszczowi i książce drukowanej.
— Kocham też cię za to, rzekł rozczulony pijaczyna, ściskając w swo-