Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 36 )

dzi wreście oczekiwany pojazd w dziedziniec, a podróżni wychodzą się posilić do traktijeru. Obsiedli stoły, brzęczą noże, łyżki i widelce, słychać odgłos przyjemny lejącego się z wąskich szyj butelek płynu ożywnego, rozmowa staje się coraz bardziej ożywioną, bliższa nastaje znajomość między przybyszami a mieszkańcami, nowiny jedne od drugich dziwniejsze nasycają ciekawych, a gdy się to dzieje, siadam przypatrzyć się każdej po szczególe osobie.
Tam za oddzielnym, małym stolikiem siedzi ponury jakiś negocijant, susząc zapewne głowę, wśród wesołości powszechnej, nad zyskiem jaki mu nowe kupno ma