Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 174 )

— To i cóż z tego?
— Jutro będą zaręczyny.
— Bredzisz Wasan i mówisz prawdziwie jak w gorączce, co się tycze tego, to nigdy nie uwierzę.
Rozśmiałem się z niego i jego niedowiarstwa, i musiałem mu rzecz całą porządkiem opowiedzieć. Zżymał ramionami, dziwne stroił miny i zażywał tabakę, a wkońcu sparłszy się na swojej lasce ze zwykłą powagą, wyrzekł:
— Wybornie! rzecz idzie dobrze, tylko to cóś nadto prędko.
— Tym lepiej, odpowiedziałem zmierzając ku memu mieszkaniu, a Mięta stał jeszcze podparty na lasce, w jednym ręku trzymając